poniedziałek, 3 czerwca 2013

Dwie kreski.



Dwie kreski zmieniają życie. Przeciętna kobieta, która nie ma opracowanego 10-stopniowego planu na zajście w ciąże, robi test dla świętego spokoju. Okres się spóźnia 6 dni? No to czas najwyższy się upewnić, że wszystko jest w porządku i że to tylko tradycyjny wpływ pogody i cykli księżyca. Z moim było podobnie. Zrobiłam go wg instrukcji, położyłam na stole, zniknęłam na 5 minut w toalecie i zajęłam się rozczesywaniem włosów, żeby odciągnąć siebie od nerwowego tupania i zerkania co chwilę na to małe, wredne, białe okienko. "Formalność" pomyślałam sobie, gapiąc się w lustro. Kiedy jednak wzięłam test znów do ręki i ujrzałam dwie grube krechy, zapomniałam o formalności. Zaczęłam za to rozglądać się za jakimś włamywaczem, który markerem domalował drugą linię do pierwszej. Jedna kreska - nie jesteś w ciąży. Dwie kreski - jesteś w ciąży. Dwie kreski. O kurwa. Perfidnym włamywaczem były moje siki, które po zmieszaniu z odczynnikiem dały efekt w postaci drugiej kreski. Jeśli ktoś twierdzi, że wszechświat nigdy nie jest w bezruchu, to na serio grubo się myli. Mój się zatrzymał i stał w miejscu przez kilka minut. Ponoć jest tylko jeden moment, kiedy człowiek nie myśli. Dzieje się to w chwili gdy mężczyzna przeżywa orgazm. Wg nauki i mądrości ludowej kobieta nie jest w stanie NIE myśleć. Mój przypadek obala tę teorię. Osiągnęłam w tamtym momencie stan bezmyślności totalnej - siedziałam i gapiłam się w białe okienko. W pewnym momencie naszło mnie, że gdyby domalować dwie poprzeczne kreski, to mogłabym na tym teście pograć w kółko i krzyżyk. Absurd, no nie?
           Moje odczucia w żadnym razie nie przypominały tych opisywanych w słodkich artykułach z kobiecych pisemek. Euforia bliska szaleństwa ze szczęścia? Nie. Z drugiej strony nie była to też czarna rozpacz. Zareagowałam spokojnie, „obco”, myśl o ciąży nie była niemiła, raczej była abstrakcyjna. „Dziwnie patrzeć na Twój mocz” powiedziała moja przyjaciółka, gdy niedługo później pokazałam jej test. Czy jej reakcja była jakaś „nie teges”? Skądże. Ciąża, mimo że naturalna, jest abstrakcją. Abstrakcją, z którą oswajamy się 9 miesięcy.
          W Polsce panuje kult macierzyństwa - zajście w ciążę równa się najpiękniejszej chwili w Twoim życiu. Piękniejszej od pierwszego pocałunku, seksu, randek przy księżycu, zaręczyn, ślubu, pierwszego wypitego piwa, wypalonego jointa, itp., itd. Ciąża jest piękniejsza od wszystkiego. Każdy poradnik i artykuł będzie Ci wmawiać, że w Twoim życiu nie mogło wydarzyć się nic wspanialszego od zajścia w ciążę.
          Mało jednak wciąż się mówi o przeróżnych dolegliwościach i tych fizycznych i psychicznych, z którymi ciężarna ma do czynienia. I tak na przykład huśtawki humorów, które były do tej pory mi obce, stały się czymś kompletnie normalnym. W czasie tych huśtawek ma się różne myśli, także takie, których kobieta się wstydzi. No bo w końcu powinna być szczęśliwa, prawda? Ja się wstydziłam. Długo chodziłam wokoło samej siebie, próbując ułożyć sobie w głowie. Wielokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy nazywałam siebie w myślach „wyrodną matką”. Wiele osób wyciągnęłoby w tym momencie chybiony wniosek, że skoro mam 23 lata, to zapewne ciąża jest wpadką i stąd te czarne myśli. Nic bardziej mylnego – nasz maluch był w pełni planowany. Okazało się jednak po prostu, że stawanie się przyszłą matką jest trudniejsze, niż stawanie się dorosłą kobietą.

Od momentu „dwóch kresek” minęło już pięć miesięcy. Przez ten czas dużo czytałam, obserwowałam, rozmyślałam i układałam. Przez długi czas myślałam, że jest coś ze mną nie tak, później jednak się okazało, że podobnych mi kobiet jest mnóstwo. Wiele z nas przeżywa rozterki - raz jest szczęśliwych z powodu ciąży, a raz złorzeczy całemu światu.
- Mówiłam Ci o ciężarówkowym blogu? - zapytałam niedawno moją przyjaciółkę.
- Nope. - odpowiedziała.
- Wymyśliłam sobie, że w ramach mojego nudzenia się, będę prowadzić ciężarówkowego bloga o tym jak to jest być w ciąży, dbać o siebie w ciąży, studiować w ciąży, jak rozwijać zainteresowania w ciąży, jak gotować i jeść w ciąży i jak nie zwariować w ciąży. - przedstawiłam jej swój plan i po chwili dodałam. - A jak bachor się urodzi, to jak być matką, jak dbać o siebie jako matka, jak studiować jako matka, jak rozwijać swoje zainteresowania jako matka i jak nie zwariować jako matka. Takie wiesz, osobiste pomysły i przemyślenia.
- To zacznij od tego jak nie zwariować w ciąży.

Jak poradziła, tak zrobiłam. 

1 komentarz:

  1. Planowanie w znaczeniu zaniechania metod antykoncepcji, a planowanie w znaczeniu przygotowania mentalnego, to troszkę inna broszka. Myślę, że jeśli o to drugie zadba się odpowiednio, to pozytywny wynik nie jest żadną abstrakcją. ;) Niemniej zgodzę się z tym, że macierzyństwo to wyzwanie. Ciąża jak trening przed walką, ale i tak w godzinie zero trzeba być kreatywnym i improwizować, co by się na kupie nie poślizgnąć. ;)

    OdpowiedzUsuń