Dwie
kreski zmieniają życie. Przeciętna kobieta, która nie ma opracowanego 10-stopniowego
planu na zajście w ciąże, robi test dla świętego spokoju. Okres
się spóźnia 6 dni? No to czas najwyższy się upewnić, że
wszystko jest w porządku i że to tylko tradycyjny wpływ pogody i
cykli księżyca. Z moim było podobnie. Zrobiłam go wg instrukcji,
położyłam na stole, zniknęłam na 5 minut w toalecie i zajęłam
się rozczesywaniem włosów, żeby odciągnąć siebie od nerwowego
tupania i zerkania co chwilę na to małe, wredne, białe okienko.
"Formalność" pomyślałam sobie, gapiąc się w lustro.
Kiedy jednak wzięłam test znów do ręki i ujrzałam dwie grube
krechy, zapomniałam o formalności. Zaczęłam za to rozglądać się
za jakimś włamywaczem, który markerem domalował drugą linię do
pierwszej. Jedna kreska - nie jesteś w ciąży. Dwie kreski - jesteś
w ciąży. Dwie kreski. O kurwa. Perfidnym włamywaczem były moje
siki, które po zmieszaniu z odczynnikiem dały efekt w postaci
drugiej kreski. Jeśli ktoś twierdzi, że wszechświat nigdy nie
jest w bezruchu, to na serio grubo się myli. Mój się zatrzymał i
stał w miejscu przez kilka minut. Ponoć jest tylko jeden moment,
kiedy człowiek nie myśli. Dzieje się to w chwili gdy mężczyzna
przeżywa orgazm. Wg nauki i mądrości ludowej kobieta nie jest w
stanie NIE myśleć. Mój przypadek obala tę teorię. Osiągnęłam
w tamtym momencie stan bezmyślności totalnej - siedziałam i
gapiłam się w białe okienko. W pewnym momencie naszło mnie, że
gdyby domalować dwie poprzeczne kreski, to mogłabym na tym teście
pograć w kółko i krzyżyk. Absurd, no nie?
Moje
odczucia w żadnym razie nie przypominały tych opisywanych w
słodkich artykułach z kobiecych pisemek. Euforia bliska szaleństwa
ze szczęścia? Nie. Z drugiej strony nie była to też czarna
rozpacz. Zareagowałam spokojnie, „obco”, myśl o ciąży nie
była niemiła, raczej była abstrakcyjna. „Dziwnie patrzeć na
Twój mocz” powiedziała moja przyjaciółka, gdy niedługo później
pokazałam jej test. Czy jej reakcja była jakaś „nie teges”?
Skądże. Ciąża, mimo że naturalna, jest abstrakcją. Abstrakcją,
z którą oswajamy się 9 miesięcy.
W
Polsce panuje kult macierzyństwa - zajście w ciążę równa się
najpiękniejszej chwili w Twoim życiu. Piękniejszej od pierwszego
pocałunku, seksu, randek przy księżycu, zaręczyn, ślubu,
pierwszego wypitego piwa, wypalonego jointa, itp., itd. Ciąża jest
piękniejsza od wszystkiego. Każdy poradnik i artykuł będzie Ci
wmawiać, że w Twoim życiu nie mogło wydarzyć się nic
wspanialszego od zajścia w ciążę.
Mało
jednak wciąż się mówi o przeróżnych dolegliwościach i tych
fizycznych i psychicznych, z którymi ciężarna ma do czynienia. I
tak na przykład huśtawki humorów, które były do tej pory mi
obce, stały się czymś kompletnie normalnym. W
czasie tych huśtawek ma się różne myśli, także takie, których
kobieta się wstydzi. No bo w końcu powinna być szczęśliwa,
prawda? Ja się wstydziłam. Długo chodziłam wokoło samej siebie,
próbując ułożyć sobie w głowie. Wielokrotnie
w ciągu ostatnich miesięcy nazywałam siebie w myślach „wyrodną
matką”. Wiele osób wyciągnęłoby w tym momencie chybiony
wniosek, że skoro mam 23 lata, to zapewne ciąża jest wpadką i
stąd te czarne myśli. Nic bardziej mylnego – nasz maluch był w
pełni planowany. Okazało się jednak po prostu, że stawanie się
przyszłą matką jest trudniejsze, niż stawanie się dorosłą
kobietą.
Od
momentu
„dwóch kresek” minęło
już
pięć
miesięcy. Przez ten czas dużo czytałam, obserwowałam, rozmyślałam
i układałam. Przez długi czas myślałam, że jest coś ze mną
nie tak, później jednak się okazało, że podobnych mi kobiet jest
mnóstwo. Wiele z nas przeżywa
rozterki -
raz
jest szczęśliwych z powodu ciąży, a raz złorzeczy całemu
światu.
-
Mówiłam Ci o ciężarówkowym blogu? - zapytałam niedawno moją
przyjaciółkę.
-
Nope. - odpowiedziała.
-
Wymyśliłam sobie, że w ramach mojego nudzenia się, będę
prowadzić ciężarówkowego bloga o tym jak to jest być w ciąży,
dbać o siebie w ciąży, studiować w ciąży, jak rozwijać
zainteresowania w ciąży, jak gotować i jeść w ciąży i jak nie
zwariować w ciąży. - przedstawiłam jej swój plan i po chwili
dodałam. - A jak bachor się urodzi, to jak być matką, jak dbać o
siebie jako matka, jak studiować jako matka, jak rozwijać swoje
zainteresowania jako matka i jak nie zwariować jako matka. Takie
wiesz, osobiste pomysły i przemyślenia.
-
To zacznij od tego jak nie zwariować w ciąży.
Jak
poradziła, tak zrobiłam.

Planowanie w znaczeniu zaniechania metod antykoncepcji, a planowanie w znaczeniu przygotowania mentalnego, to troszkę inna broszka. Myślę, że jeśli o to drugie zadba się odpowiednio, to pozytywny wynik nie jest żadną abstrakcją. ;) Niemniej zgodzę się z tym, że macierzyństwo to wyzwanie. Ciąża jak trening przed walką, ale i tak w godzinie zero trzeba być kreatywnym i improwizować, co by się na kupie nie poślizgnąć. ;)
OdpowiedzUsuń